Wizyt dziś: 34
Wizyt ogółem: 42962
Czas: 02:25:08
Ogółem mieszkańców: 1391
Online: 4

Er`ial
Vivon Areth
Ti Rause
Vedam


Najnowsze wieści z krainy, czyli czym aktualnie żyjemy.

Czas zmian napisana przez Foe Kediva...

"Był siedemnasty dzień miesiąca Chansein. Targowisko zapełniły kramy oraz ludność, którą skusiły plotki, że rzekomo dzisiaj mają się pojawiać kupcy z Ziem Centalnych z najlepszą jakością tkanin, głownie satyny. Dzień jak co dzień. Poranek jak każdy inny. Niespełna trzy miesiące temu zakończyła się bitwa o północ, której wynikiem było podpisanie jeno paktu pokojowego. Nie skrzyżowały się ze sobą nawet pojedyncze miecze. Mówiono, że wojsko czuje niedosyt oraz planuje kolejne wyprawy na północ, tym razem jednak w głąb niezamieszkałego przez żadne rody lub znane komuś istoty terenu. Nie była to jedyna walka rozegrana w tak krótkim odstępie czasu. Widmo złych wieści z Elfiego Boru wciąż wisiało na stolicy. W końcu, Serrano wraz z Nalevayov oraz wojskami Galanodel, magami z Gildii Magów zaczęli gromadzić oddziały. Życzeniem Ezeny było aby nie zrzucać to na wojsko, lecz aby rody poradziły sobie z bestiami.
Pojawiły się nowe wieści ze wschodu. Cesarz, który obiecał pakt o nieagresje w zamian za wydanie Renaliona Sawanl, miał się stawić w ostatni dzień miesiąca aby osobiście nanieść na dokument swój podpis o ile nie zabraknie mu sił. Znikanie młodzieńców w stolicy Adun oraz w okolicznych miastach, wsiach wciąż pozostawało nieodkrytą zagadką.

Słonce doskwierało dzisiejszego dnia. Panowała wszechobecna duchota, ciężko było złapać oddech, z kolei wszyscy chowali się po cieniach. Ezena od dawna nie opuszczała swoich komnat w Sercu. Coraz ciężej było jej ukryć swój błogosławiony stan, nie chciała pokazywać się wszystkim na oczy skoro była brzemienna. Wiele spraw spowodowało, że termin ślubu jej oraz Komesa Północy przekładano z tygodnia na tydzień. Kiedy pojawiły się pierwsze oznaki, iż królowa spodziewa się dziecka, odbyła się skromna ceremonia w gronie najbliższych. Myśl, że wyda na świat swojego dziedzica, który będzie krwią z jej krwi, przywoływała uśmiech na jej usta, który rozjaśniał zmęczoną twarz kobiety. Ciąża nie dodawała jej uroku, wręcz przeciwnie - zmarniała, skarżyła się na bóle, ciężko było jej dłużej ustać na nogach. Medycy byli ostrożni w wydawaniu opinii o staniu zdrowia Ezeny. Nabierali wody w usta.
Promienie słońca wpadały przez otwarte na oścież okna. Była sama, jak przez swoje dotychczasowe życie. Stroniła od towarzystwa innych, tylko nieliczni zyskiwali przyjaźń królowej, jednak ich mogła policzyć na palcu jednej ręki. Nic więc dziwnego, ze umarła prawie samotnie, nie licząc kilku uzdrowicielek, które zbiegły się kiedy tylko zaczął się poród i brata krwi, który dotarł w ostatniej chwili by pożegnać swoją siostrę. Chłopiec, bo nim okazało się dziecko, przyszedł na świat w bólach matki oraz jej krzyku. To było pierwsze, co usłyszał. Nie bicie serca, gdyż to stopniowo zwalniało, aż w końcu się całkowicie zatrzymało. Dała początek nowemu życiu, spełniła swój królewski obowiązek. To nic, że pozostawiła niezrealizowane marzenia z dzieciństwa, tyle ambicji i pragnień. Ciało zmarłej wyglądało jakoby ta spała. Tylko zmarszczki na czole, lekko zaciśnięte szczęki świadczyły, że jednak cierpiała. A później była już tylko ulga i nicość.

Najwyżsi rangą urzędnicy na dworze podjęli natychmiastową decyzję, wszak potrzebowali teraz czasu, nie chcieli go marnować na wahania. Do czasu aż jeden z Alusawirów nie założy korony, władza w państwie przechodzi na drugą co do ważności osobę w królestwie, to znaczy na Hetmana Armii Królewskiej, Creavena Sawanl. Nie miał on jednak rządzić niepodzielnie, zobowiązywano go do wysłuchania i wzięcia pod uwagę stanowisko Rady Królewskiej, w której skład wchodzli obecnie Najwyższa Sprawiedliwa, Skarbnik Królewski, Nadworna Magini oraz przedstawiciele rodów, czyli Vaissa Serrano, Evena Alusawir, Merissa Galanodel, Iastres Nalevayov oraz Silvena Sawanl.
Krisztian Nalevayov, małżonek królowej, zabrał syna z Serca. Zdecydował się wychować go samotnie, nie chciał więcej oglądać ani dworu ani swych włości na północy. Zrezygnował z obowiązków komesa, złożył rangę na ręce hetmana, który przyjął rezygnacje. Nie rozstrzygnięto konfliktu ciągnącego się od dawna na linii komes - hetman.
Królewskie cienie, wierne jak psy królowej i koronie, osierocone milczały. Ich lojalność była wobec królestwa, posłuszeństwo winni byli tylko koronowej głowie, nie regentom czy radom. Dalej wykonywali swe obowiązki, lecz robili to wedle własnego uznania, czekając aż znów zjawi się ktoś wart ich wierności, wybrany z krwi Alusawirów
Pogrzeb nie był wystawny, ciało zmarłej królowej przyozdobiono bielą oraz złocistymi odcieniami, akcentami. Żegnano ją w milczeniu, poniekąd także w zadumie. Pochowano ją w krypcie w Sercu, blisko dawnych królów i królowych. Dzień później oficjalnie okrzyknięto hetmana Regentem Królestwa. Mógł czuć na sobie spojrzenie wielu, zarówno zatroskane o to czy sobie poradzi, jak i pełne zazdrości, ze to jemu dostała się obecnie największa władza.
Korona nie mogła długo pozostać bezpańska. Lada dzień Alusawirowie będą zmuszeni stawić się przez Radą, Regentem, a także wszystkimi mieszkańcami królestwa, aby każdy był świadkiem kto utrzyma na swojej głowie koronę.".




Wieści z Elfiego Boru napisana przez Foe Kediva...

"3 Choren roku 1310

Czas niepokojów. Czas ognia i stali. Czas zdrady i strachu.
Ludzie wieloma słowami określali lato 1310 roku, lecz każde z tych określeń było prawdziwe. W kilka dni po tym jak na placu Hedinsey potoczyły się głowy sprawiedliwego Saurena Wirialisa i Teriana Viscovoya, przywódcy północnego buntu, kraj obiegły niepokojące wieści o problemach na zachodzie. Struchlały wzrok wielu zerkał ku granicy, za którą rozpościerał się kraj fanatycznych sług Kroczącej w Ciemnościach. Pierwsi uciekinierzy spod Elfiego Boru wspominali o armii demonów, która pustoszyła tamte regiony. O armii, której okrucieństwa i zaciętości próżno było szukać w znanym świecie. Tak przynajmniej prawili Ci, co ten koszmar przeżyli - na wpół obłąkani starcy, wiodący za sobą przerażone dzieci. I tak mijały dni. Szereg uciekinierów wiodących na wschód powiększał się, a wieści docierające do mieszkańców stolicy i miasteczek na drodze pochodu, stawały się coraz bardziej precyzyjne. Podobno dwie wsie już spłonęły. Ogień pochłonął sioła na południe od Elfiego Boru. Karawany z dobrami znikały i słuch o nich ginął na otwartych równinach, gdzie dym ze spalonych osad przyćmiewał niebo czarną barwą. Agresja ze strony, z której nikt się nie spodziewał. Królewscy przebywali na północy, pozostawiając niebroniony kraj. Fala uciekinierów narastała z każdym dniem. Czas pokaże czy młode królestwo zdoła przetrwać kolejne wyzwanie, jakie rzucił mu los i czy kolejna wojna nie zachwieje ludzkiej lojalności względem korony...

Reakcja ze strony królestwa była natychmiastowa. Dnia następnego po wydaniu rozkazu przez Jej Wysokość, wyruszył oddział wojsk rodu Serrano pod dowództwem Inue Serrano oraz wojska Nalevayov na czele z Iastresem Nalevayov. Rozesłano również listy do przewodników pozostałych rodów, aby każdy, kto wierny jest królestwu wysłał natychmiast swych żołnierzy do obozu rozbitego na skraju Elfiego Boru. Szeptano, iż sama królowa poprowadzi do zwycięstwa złączone siły wojskowe rodów, wszak gdy wojsko zwycięża na północy, królestwo musi się bronić przy pomocy rąk swych mieszkańców.
Co mogliby zastać zwycięzcy z północy jeśli zdecydują się zawrócić na ziemie Odrodzeniowego Królestwa Cerelain? Wszędzie nawoływania do stania do walki. Mobilizacja w miastach, grodach i wsiach. Czas jednak bywał kapryśny i zabraknie im go nim sami dotrą do stawianego obozowiska. Wszystko w rękach prostych ludzi i członków rodu, którzy mieli odwagę dobyć miecza wespół z królową. ".




Czas niepokojów napisana przez Foe Kediva...

"22 Maighdal roku 1310, Pighe.
Południe


Wspaniały był to dzień, ciepły i słoneczny. Raptem dobę wcześniej schwytano hospodara visycyjskiego, będącego zaprzysięgłym wrogiem monarchii. Wiadomym już było, że przyczyniła się do tego Jaina – talańska magini na dworze królowej Ezeny. Za swe poświęcenie i lojalność, a także odwagę, jaką musiała wykazać się, zgadzając na uczestniczenie w akcji Królewskich Służb Kontroli jako przynęta, uhonorowana została Łabędzim Piórem. Odznaczeniem wręczanym dla najbardziej zaufanych i oddanych osób królestwa, które udowodniły swoją wierność władcy.
„Obym okazała się tego warta” miała ponoć rzec młoda królowa, wręczając magiczce odznaczenie.

Wydarzenie to zbiegło się z pojmaniem uczestników aukcji niewolników, z których prędko wyłoniono pretendenta do stanięcia na szafocie obok duraleva. Królewskiemu Sprawiedliwemu, Saurenowi Wirialisowi, bo o nim tu mowa, nie pomógł wysłannik z Guhzar-Tur, z którym paktował. Trudno się dziwić monarchini, że niewielkie mając mniemanie o wrzeszczącym i obrażającym ją od progu krasnoludzie, przegnała go precz, pierwej rzucając jego wyrwany język na pożarcie zamkowym chartom. List z żądaniem wyjaśnień karygodnego zachowania Acéla Idegsonna zapewne nie spotka się z ciepłym przyjęciem na salach tamtejszego Norima.

Ledwo więc zegar miejski wybił południe 21 Maighdal, kiedy na plac przy gmachu sądu, przed zamkiem królewskim, w otoczeniu strażników wprowadzono skazańców. Wszędzie kłębili się zbrojni. Prócz miejskich żołdaków pojawiło się również regularne wojsko; nieustannie kontrolowano tłum gapiów. W razie rozruchów pierwsi zginęliby więźniowie i wtedy nieważnym byłoby, czy stanie się to zgodnie z zapadłym wyrokiem.
Na drewnianym szafocie już czekał na nich pieniek, na którym położyć mieli głowy jak pierwsi lepsi bandyci. Jak pospolici przestępcy. Kat jeszcze ostrzył topór, kiedy herold rozwinął pergamin i odchrząknąwszy począł odczytywać zapisane tam niewesołe słowa.
- Sprawiedliwego Saurena Wirialisa, za złamanie przysięgi wierności królestwu i działanie na jego szkodę, handel niewolnikami oraz udział w organizowaniu obcych siatek szpiegowskich w monarchii, decyzją Jej Wysokości Ezeny Alusawir skazuje się na śmierć poprzez ścięcie katowskim toporem!
Silne ręce strażników zmusiły mężczyznę do uklęknięcia. Ostrze ze świstem przecięło powietrze i oddzielona od tułowia głowa potoczyła się kawałek dalej, nim nie została uprzątnięta razem zresztą truchła.
- Teriana Viscavoya – ciągnął nieubłaganie donośny głos - za znieważanie i groźby pod adresem królowej, a także zagrażanie bezpieczeństwu jej ludu oraz ziemiom, próbę korupcji Nadwornej Maginii Jainy Nirmay i hołdowanie zakazanej magii, rozkazem Jej Wysokości Ezeny Alusawir skazuje się na śmierć poprzez ścięcie!
Ktoś pchnął więźnia na pokryty posoką jego poprzednika pieniek. Czuł na pewno metaliczny odór, nim zamknęła się nad nim ciemność. Kat zamachnął się i po raz wtóry zadał idealnie czyste cięcie.
Tak królowa rozprawiała się z wiarołomcami, tak dokonał żywota butny i bezczelny viscavoyczyk.

W tym samym czasie do stolicy dobiegła wieść z kształtującego się powoli frontu na Północy, iż Armia Królewska przygotowana do ekspansji przez hetmana Creavena i komesa Krisztiana Nalevayow nieopodal Lasów Głuszy, rozpoczęła swój marsz w kierunku ziem rodu Viscavoy pod przewodnictwem najświatlejszych dowódców monarchii. Oddziały liczone w setkach żołnierzy, wyruszyły niosąc na swych barkach sztandar Odrodzonego Cerelain, by zaprowadzić porządek wśród krnąbrnych mieszkańców ziem dzikiej północy. Raj dla wojowników, przekleństwo dla tamtejszej ludności, która zapewne już niedługo odczuje skutki wojny na swych kieszeniach. Ścięcie Teriana miało być początkiem rozgrywki, która zatrzęsie królestwem w posadach...

* * *

Siostra Tilia stała dumnie wyprostowana zaledwie kilka kroków od drzwi kamienicy, w której wynajmowała mieszkanie. Kilka kroków... Jednak to i tak okazało się za dużo. W drzwiach stał już brudny, brodaty mężczyzna z wyciągniętym nożem rzeźniczym. Zagrodził jej drogę nim ta postawiła ledwo pięć kroków.

- Tak chcesz mi się odpłacić Rentorze? Za uleczenie chorej żony oraz pomoc Tobie kiedy byłeś bliski...
- To co się tu dzieje to Twoja wina! Nasiliło się od Twojego przybycia!
- Ale też osłabło jak tylko Zanne zesłała na mnie swą łaskę... Posłuchaj, za tym co się dzieje wcale nie stoi człowiek, parszywe czasy czy bogowie...

Zauważyła jednak... W oczach mężczyzny czaiło się już szaleństwo, które próbowała przez ostatnie dni odegnać. Zdusić w sobie. Miała chociaż nadzieję, że nie uczyni on krzywdy nikomu poza nią. Tilia pełniła posługę Matce Zanne przez pięć lat, wspierając głównie cierpiących z biedniejszych ulic.
Ugodzenie długiego noża w serce niemal nie bolało. Osunęła się tylko, zdobiąc odzienie swego zabójcy krwią i wydała ostatnie tchnienie. Umarła. Na ulicy. Tam gdzie zawsze starała się pomóc.
Rentor zamrugał kilka razy. Popatrzył wpierw na swoje zakrwawione dłonie, nóż... Aż w końcu na kobietę, która leżała pod jego nogami cała w szkarłatnej kałuży. Zawył niczym bestia, budząc dobrą połowę mieszkań ulicy.
Nie wiedział co robić... Popatrzył znów na zakrwawione ostrze noża.

Zabójstwa straży na ulicach, wspomnienia o niezadowoleniu mieszkańców... Ciężko było określić kiedy to się zaczęło. Od pewnego czasu w biedniejszych okolicach ludzie coraz częściej dawali się ponieść żalowi i goryczy. Wzrosła liczba samobójstw, a trzy główne świątynie, uzdrowiciele i zielarze przeżywali istne oblężenie interesantów. Bezbożnicy prosili o błogosławieństwo, a zwykła herbata uspokajająca była na wagę złota. Nerwy jak to nerwy, potrzeba już tylko czasem drobnostki aby wybuchły.
Przydarzyło się jednak coś więcej. Kapłanka Zanne Tilia została zamordowana na ulicy slumsów przed swoim domem. Gdyby nie szybkie działania Arcykapłanki Zanne Nalai, z pewnością doszłoby do masowej paniki. Z pomocą błogosławionego amuletu Paloi'ala zdołała wpłynąć na większe grupy ludzi i rozluźnić napiętą sytuację. Pomoc finansowa jaką potem udzieliła rodzinie kapłanki zaowocowało aprobatą tłumów. Tilia była wszak bardzo szanowana wśród niższych warstw społecznych.

Władze miasta, w trosce o dobro swoich mieszkańców, oferują nagrodę każdemu kto dysponuje rzetelnymi informacjami o obecnym stanie rzeczy. Zależy im na szybkim rozwiązaniu sprawy, toteż wszystkich, którzy cokolwiek mogą wnieść lub rozjaśnić, uprasza się o stawienie w ratuszu.
Ponadto poszukuje się przynajmniej sześciu osób, które nie są zrzeszone z żadnymi organizacjami. Szczegóły u jednego z miejskich urzędników Dunkana Heligana.
//OT: Wszyscy zielarze, medycy, uzdrowiciele, kapłani mają się zgłosić do id 85, w związku z fabularnymi wydarzeniami dostaną pieniężne gratyfikacje. Tak samo osoby zainteresowane samą sesją lub posiadające informacje, proszone są o zgłoszenie się do Gortala Dziada(id 85).

* * *

Tymczasem w świetle mnogich wydarzeń na terenach Cerelain mało czyje oczy zwracały się na wschód, na dwór Cesarza Adun. Plotki jednak przyszły wraz z mroźnymi podmuchami wiatru, bowiem szeptano, iż cesarz całkowicie postradał zmysły. Kazał codziennie przywodzić do swych włości grupy młodzieńców, talańskich chłopców nie starszych niż dwudziestolatków, które z dnia na dzień przestał wypuszczać na wolność. Ci, którzy chcieli uniknąć straszliwego losu dla swoich synów, chowali ich po świątyniach i zamtuzach.".